Pudelek jak zwykle poszukuje sensacji. Czasami zastanawia mnie talent ludzi, którzy tam pracują, ponieważ z każdej, nawet najprostszej informacji, potrafi zrobić zapierającą dech w piersiach sensację. W lipcu 2008 roku do prasy przeciekły informację, że Jennifer Lopez ma problemy ze znalezieniem odpowiedniej kandydatki do opieki nad swoimi dziećmi. Informacja najprawdopodobniej w swojej pierwotnej postaci brzmiała, Lopez poszukuje opiekunki. Natomiast po przetłumaczeniu tej sensacyjnej informacji na język polski na pudelku możemy przeczytać: Jennifer szuka nie niani, a niewolnicy! Jest pewna różnica w przekazie prawda. Podobno Lopez i jej mąż bezskutecznie poszukują opiekunki do dziecka, ponieważ piosenkarka wymaga, żeby niania, zupełnie poświeciła się opiece nad dziećmi. Praca siedem dni w tygodniu przez kilkanaście godzin dziennie. Dochodzi do tego jeszcze histeryczny i z lekka niezrównoważony charakter gwiazdy. Wymagania czasami są tak nierealne, że pomimo naprawdę dobrych warunków finansowych ciężko jest znaleźć osobę, która chciałaby się podjąć współpracy na dłużej. Lopez oferuje dwa tysiące dolarów tygodniowo za opiekę nad dziećmi, dodatkowo samochód i telefon służbowy. W grę wchodzą również podróże po całym świecie. Jednak wypowiedz niani, która pracowała u piosenkarki nie brzmi zachęcająco: „Na samym początku byłam zachwycona swoją nową pracą. Nagle znalazłam się w dosyć bajkowym hollywoodzkim świecie pięknych i bogatych. Szybko jednak moja bajka okazała się koszmarem sennym. Pracowałam po szesnaście godzin przez siedem dni w tygodniu” - żali się w magazynie The National Enguirer. W dalszej cześć, dramatyzm nadal rośnie : „wytrzymałam nieco ponad miesiąc. Odeszła, w momencie kiedy się zorientowała, że w ogóle nie widuję męża. Praca mi na to nie pozwalała”. I oczywiście na sam koniec, podsumowując Pudel uderza z mocnego kalibru: „Lopez szuka niewolnicy, a nie opiekunki”. My podsumujemy to inaczej: „Płacę, to wymagam”.
Place your comment